Rozsypane puzzle – recenzja

Większość osób, które miały kiedykolwiek styczność z dość znanym wrocławskim księdzem, Mirosławem Malińskim, czy to w duszpasterstwie akademickim, czy poprzez liczne rekolekcje, filmiki, nauki przedmałżeńskie bądź książki, kojarzy go m.in. z często zabawnymi, zaskakującymi anegdotkami z jego życia, które kapłan zwinnie wplata w omawiane treści. Ludzie cytują je innym nawet po latach, nierzadko lekko modyfikując. Dlatego zebranie wielu z tych historii w jednym miejscu wydaje się zdecydowanie dobrym pomysłem, umożliwiającym szerszemu gronu czytelników poznanie tych często przezabawnych, a czasem wywołujących refleksje „puzzli” z życia Maliny.

Dobry owoc złej pandemii

Jak autor wyjaśnia we wstępie, książka powstała w ramach walki z nudą podczas covidowej izolacji i pisała się wręcz sama – wystarczyło przelać na papier różne historie zalegające w głowie. Są one niczym rozsypane puzzle, jednak nie tworzą całości – to raczej co ciekawsze wyjątki z życia. Nie ułoży się z nich biografii, bo nie taki był zamysł. Niektóre historie pochodzą z dzieciństwa, wiele dotyczy czasów konspiracji i walki z komunizmem, legendarnego wrocławskiego duszpasterza – Stanisława Orzechowskiego, kardynała Gulbinowicza, braci z Taizé.

Są też wspomnienia z podróży (nie do końca legalnych) po dogorywającym Związku Radzieckim, a nawet z egzotycznego Senegalu. Wiele dotyczy również duszpasterstwa akademickiego i prowadzonego przez Malinę „mikroakademika”. Każdą anegdotę poprzedza tytuł, który zwykle nabiera sensu pod koniec danej historii i często dowcipnie współgra z jej treścią. Większość wspomnień zawiera liczne wątki humorystyczne, niektóre są bardziej refleksyjne, inne rzucają ciekawe światło na życie znanych we Wrocławiu osobistości. Ze względu na zmieniające się czasy wiele historii opatrzono przypisami, które pomogą zrozumieć tło młodszym czytelnikom, nieznającym realiów świata Barei.

Po co komu r(R)ozsypane puzzle?

Za książkę z pewnością od razu chwycą osoby, które miały styczność ze wspomnieniami Maliny, aby poznać nieznane im stop-klatki z jego życia i odświeżyć te już zasłyszane. Ale ponieważ znajomość szerszego życiorysu Maliny jest absolutnie niekonieczna, lektura sprawi jednakową (a może jeszcze większą?) przyjemność osobom spoza Malinowego kręgu. Nie jest to absolutnie pozycja tylko dla wierzących – choć przemyślenia dotyczą wszelkich tematów, w tym i naturalnie religii. Książka ilustruje głównie świeckie oblicze księdza i może pomóc wielu czytelnikom nieco odszufladkować kler, pokazując, że przecież „ksiądz też człowiek”. Książka nie tylko „sama się pisała”, ale też „sama się czyta” – styl jest przystępny, często ironiczny, chwilami liryczny – w zależności od treści. Jedno, co bym zmienił, to od razu wydał drugi tom. Cóż, może kiedyś?

Michał Nałęcz

Przeczytaj fragment lub kup teraz „Rozsypane puzzle”

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie zostanie upubliczniony. Wymagane pola są oznaczone *

Telefon:694724944
50-140 Wrocław
pl. bp. Nankiera 17a