Twoje uzależnienie dotyka też mnie. Jak pomagać osobom z nałogami?

Recenzja książki „Zaplątani w pożądanie”

 

Na czym polega uzależnienie od seksu? Jak na co dzień radzą sobie z tym problemem seksoholicy? Jak my, ludzie zdrowi, możemy im pomóc? Czy w ogóle powinniśmy próbować? Przeczytaj tekst o naszej najnowszej książce „Zaplątani w pożądanie”. To zbiór refleksji o tym, czy i dlaczego warto po nią sięgnąć, nawet jeśli nie ma się problemu z uzależnieniem, ani nie spotyka się z nim wśród bliskich…
 
 
 

W ostatni weekend pojechałam do domu rodzinnego, odwiedzić mamę i brata, któremu niedawno urodziła się córeczka. Na co dzień nie oglądam telewizji, rzadko też włączam komputer. Mój aktywny tryb życia na to nie pozwala, ale moja rodzina ogląda różne programy i seriale, więc pewnego wieczoru przyłączyłam się do nich. Trochę z ciekawości, a trochę z chęci spędzenia z nimi czasu. Może gdybym oglądała telewizję na co dzień, nie zwróciłabym na to uwagi, ale po tak długiej przerwie obejrzenie bloku reklam było dla mnie przeżyciem szokującym.

Pomijając infantylność niektórych reklam, zwróciłam uwagę na to, że większość przesycona jest zmysłowością i bodźcami związanymi z seksualnością. Nie ważne, czy spot dotyczy batonika, czy szamponu do włosów. Wszystkie produkty obiecywały mi (może nie wprost, ale jednak) zmysłowe doznania, jeśli tylko je kupię i zacznę ich używać. Poruszona tym faktem zaczęłam się zastanawiać, czy to cecha charakterystyczna telewizji, czy tylko w reklamach między filmami i programami można spotkać tego typu skojarzenia, i doszłam do wniosku, że niestety – nie. Naszą codzienność wypełnia tak sformułowany przekaz. Gazety, tygodniki, billboardy, książki, filmy – wszystko jest naładowane seksualnym napięciem. Z jednej strony rozumiem tę tendencję. Z punktu widzenia biznesu wydaje się to pewnie korzystne, zwiększa zainteresowanie produktem, a więc też sprzedaż. Ale społecznie… Powoduje raczej więcej szkody, niż pożytku.

 

Gdzie jest granica?

Czytając książkę „Zaplątani w pożądanie” i wsłuchując się w historie osób uzależnionych od seksu, a także przeżywających różne trudności na tym polu, doszłam do wniosku, że świat, w którym żyjemy, zdecydowanie nie ułatwia im powrotu do zdrowia. Myślę, że granica jest płynna, a sfera uzależnienia delikatna. Przecież nie da się w pełni uwolnić od problemów związanych ze sferą seksualną. Co zatem może zrobić seksoholik? Czy musi zrezygnować z oglądania wszystkich filmów w obawie, że pobudzą go seksualnie? Zresztą, dotyczy to nie tylko filmów. Zagrożeń jest wiele więcej, ukrytych często w zwyczajnej codzienności.

Na początku trochę się wzbraniałam przed lekturą „Zaplątanych w pożądanie”, uważałam, że książka nie jest dla mnie. Przecież sama nie mam tego problemu ani nikt z moich bliskich. Cieszę się, że ostatecznie zdecydowałam się po nią sięgnąć, bo dzięki temu wiem więcej o uzależnieniach. Rozumiem też wagę problemu i wiedziałabym, co powiedzieć, gdyby w przyszłości przyszło mi rozmawiać z taką osobą. Będę też wiedziała, jak wychowywać moje dzieci i jak rozmawiać z nimi, żeby zminimalizować ryzyko takiego uzależnienia.

Lektura „Zaplątanych…” uświadomiła mi jeszcze jedno. Do tej pory miałam w sobie wewnętrzny stereotyp człowieka dotkniętego takim uzależnieniem. Seksoholik to nie tylko osoba, która dużo mówi o seksie, albo narzuca się kobietom czy mężczyznom swoim wyzywającym zachowaniem. Wcześniej właśnie tak bym ją opisała. Świadectwa seksoholików przekonały mnie, że osoba uzależniona od seksu na pierwszy rzut oka może wyglądać jak każdy z nas. Z tym problemem może zmagać się wiele osób z mojego otoczenia, ze środowiska duszpasterstw akademickich. Często są to osoby, które regularnie chodzą do kościoła, spowiadają się i na pierwszy rzut oka niczym się nie różnią od swoich znajomych, którzy nie mają problemów i trudności natury seksualnej.

Dbałość o braci

Właśnie dlatego w mojej głowie pojawiło się pytanie: w jaki sposób ja sama mogę pomóc? Zrozumienie tematu bardzo w tym pomaga. Dbanie o moich braci, także tych uzależnionych, uznaję za chrześcijański obowiązek. Mogę więc poprzez drobne gesty pomóc innym w zdrowieniu. I nie chodzi mi o to, by wskoczyć w habit i nie rozpuszczać włosów, we wszystkim trzeba mieć umiar. Myślę, że każda kobieta ma takie wyczucie, gdzie jest granica pomiędzy byciem skromną a wyzywającą. Tak samo mężczyźni – doskonale wiedzą, jak być skromnym i dojrzałym. Warto korzystać ze swojej intuicji. Dlatego nie napiszę Wam, jak to zrobić, uważam, że nie ma takiej potrzeby. Z pewnością poradzicie sobie świetnie sami albo będziecie wiedzieli, kogo zapytać o radę.

Poza tym mam w sobie przekonanie, że uzależnienia to nie jest prywatna sprawa osób, które są nimi dotknięte. Wydaje mi się, że w jakiś sposób mają wpływ na nas wszystkich. Nawet jeśli problem dotyczy tylko naszego sąsiada albo kolegi z pracy. Obecność uzależnionych jest takim „papierkiem lakmusowym” obrazującym stan duchowy naszego społeczeństwa, także nas samych. I tak, z częścią sytuacji i naszych kulturowych przyzwyczajeń uzależniony musi poradzić sobie sam. Ale z tym, na co ja mam wpływ, zamierzam mu pomóc. Może to niewiele, ale czy zawsze musi chodzić o wiele? Drobne gesty dobroci budują cywilizację miłości.

Bernadeta

 

Książka „Zaplątani w pożądanie” dostępna w naszej internetowej księgarni katolickiej Sklep 2RYBY.PL

Telefon:880058699
50-140 Wrocław
pl. bp. Nankiera 17a