O prostocie życia, potrzebie jedności w Kościele i Bożej Miłości, która jest ogniem

Jak zaufać Bogu? Br Roger z Taize "Jego miłość jest ogniem"

Jak zaufać Bogu? Jaki jest sens życia i jak odkryć życiowe powołanie? Jak odnaleźć się w podzielonym Kościele? Po co w ogóle Kościół? Jaki sens ma ludzkie cierpienie i czy wiara może pomóc w jego przeżywaniu? Może trudno w to uwierzyć, ale na tak podstawowe pytania można znaleźć satysfakcjonującą odpowiedź w tak (być może na pierwszy rzut oka) niepozornej książce.

Sięgnęłam po „Jego miłość jest ogniem” po raz kolejny, po ponad dwóch latach, odkąd przeczytałam ją po raz pierwszy. W zasadzie już sam ten fakt mógłby wystarczyć za rekomendację. W czasach, gdy dostęp do wartościowych publikacji jest niemal nieograniczony, rzadko (zdecydowanie zbyt rzadko) wracam do treści, nawet tych bliskich mojemu sercu. Co sprawiło, że refleksje brata Rogera stanowią znamienny wyjątek? Posłuchajcie o człowieku, od którego próbuję uczyć się patrzenia na świat.

BOŻA OPTYKA

Gdy pierwszy raz sięgnęłam po „Jego miłość…”, byłam pod wielkim wrażeniem. Pozornie z pierwszej lektury pozostało tylko to poczucie. Z ciekawości, ubolewając nieco nad kondycją swojej pamięci, sięgnęłam po notatki z tamtego okresu. Pieczołowicie przewertowałam zapiski i… nic. Z niedowierzaniem przewertowałam je po raz kolejny, po to, by znaleźć wynotowanych zaledwie kilka zdań. W tym dwa, jak się okazało, zarówno wówczas, jak i po dzień dzisiejszy, kluczowe: „Poprzez ranę Twego serca (…) On sam wprowadza Cię w pełnię – jest nią chwała Jego miłości. (…) W Nim bowiem możemy uzdrawiać się nawzajem”. Dwa króciutkie zdania i niezwykle precyzyjna odpowiedź na bodajże jedne z najważniejszych dla człowieka pytań – o sens i sposób radzenia sobie z cierpieniem oraz o ludzkie powołanie. Taka właśnie jest cała książka – skondensowane, kilkustronicowe rozdziały pokazują prosty, a jednocześnie przenikliwy i głęboki sposób patrzenia na świat założyciela wspólnoty z Taizé. Patrzenia z wielką delikatnością i szacunkiem. Patrzenia, które jest dostrajaniem się do Bożej optyki.

PATRZENIE NA CZŁOWIEKA

„Wszystkie twarze są piękne: i te smutne, i te pełne blasku. Moje życie to rozpoznawanie tego, co gnębi i raduje innych. (…) Moim pragnieniem było nigdy nikogo nie potępiać”. Czy w deszczowy, styczniowy lub listopadowy, poniedziałkowy poranek patrzycie w taki sposób na ludzi wokół was? Ja niekoniecznie. A może zdarzyło Wam się patrzeć bez miłości, z lękiem lub może złością, także na siebie samych? Jak zaufać Bogu, jeśli nie ufam samemu sobie?
Tym, co urzeka mnie u brata Rogera, jest łagodność, z jaką odnosi się do człowieka. Widzi drugiego jako istotę złożoną, jako przestrzeń paradoksu. Kogoś z jednej strony kruchego, grzesznego i często mocno poranionego życiowymi doświadczeniami, a z drugiej powołanego do miłości i świadczenia życiem o Chrystusie. W jego spojrzeniu jest zarówno szacunek dla ludzkiej słabości, jak i świadomość, jak wielki potencjał i odpowiedzialność niesie ze sobą wolność. Także wolność wybierania, czy w spotkaniu ze mną ktoś odkryje swoją wartość i piękno. Wybierania, czy przestrzeń spotkania z kimś będzie tą, która pomoże uzdrowić jego rany. Czy będzie dla kogoś przestrzenią spotkania z Bogiem.

PATRZENIE NA RZECZYWISTOŚĆ

U brata Rogera niczym refren powtarza się wezwanie do prostoty życia, przeżywanej jako próba odkrywania obecności Boga w najbardziej prozaicznych czynnościach. Co więcej, zachęca on do przeżywania każdego dnia jako święta. Dla mnie to niesamowicie intrygujące, zwłaszcza w obecnej sytuacji. Teraz, gdy uwaga świata skupia się na walce z epidemią. Teraz, gdy w przededniu Świąt Zmartwychwstania Pańskiego uświadamiam sobie, jak bardzo trudnym może okazać się ten czas. A jednak „Jego miłość…” pokazuje drogę do takiego przeżywania rzeczywistości, a w niej nawet bolesnych doświadczeń, które może sprawić, że nie będą one doświadczeniami niszczącymi. Nie będą wydarzeniami degradującymi przeżywającego je człowieka. Kluczem jest tutaj znalezienie odpowiedzi na pytanie: jak zaufać Bogu? Brat Roger zaprasza nas na lekcję ufności, cierpliwości i uważności. Daje zapewnienie, że nawet w sytuacji, gdy gęstnieją ogarniające nas ciemności, nadzieja ujrzenia światła nie pozostanie zawiedziona. Moment, gdy ogień Bożej miłości rozświetla mrok, zawsze nadchodzi. Dowiadując się, na czym opiera się pewność założyciela wspólnoty Taizé, nie można nie wierzyć temu zapewnieniu. Ja, w każdym razie, nie mogę.

PATRZENIE NA KOŚCIÓŁ

Poruszenie kwestii integrowania sprzeczności w otaczającym człowieka – szczególnie wierzącego – świecie nie byłoby pełne bez refleksji dotyczącej tak istotnej rzeczywistości, jaką jest Kościół. Porusza mnie sposób, w jaki brat Roger doświadcza głębokiej potrzeby jedności. Mocno przy tym podkreślając, jak bardzo potrzebne jest światu świadectwo niepodzielonego sporami Kościoła. Z jego słów przebija bardzo wyraźna troska o tę wspólnotę, często poranioną, podobnie jak tworzący ją ludzie. Dla mnie najcenniejsza jest jednak świadomość, że nie są to wyłącznie teoretyczne dywagacje. Taizé od lat żyje tą jednością. Autentyczność tego świadectwa przyciąga na wzgórze tysiące młodych ludzi. Teraz, gdy możliwość uczestnictwa w nabożeństwach została radykalnie ograniczona i doświadczanie wspólnotowości Kościoła jest znacznie trudniejsze, szczególnie ciepło wspominam grudniowe Europejskie Spotkanie Młodych we Wrocławiu. Wydarzenie, które wyraźnie pokazało piękno niepoprzecinanego liniami demarkacyjnymi Kościoła, szanującego swoją różnorodność i czerpiącego z niej to, co najbardziej wartościowe. Radykalnie ewangelicznego w pragnieniu dążenia do jedności.

Odkrywając na nowo myśli brata Rogera, pozostaję pod wrażeniem wrażliwości, prostoty i głębi jego sposobu patrzenia na świat. Zachęcam, by dać się zainspirować do próby dostrojenia się do podobnej optyki. Przede wszystkim jednak do tego, by pamiętać, że „kiedy gęstnieje mrok, Jego miłość jest ogniem”.

Katarzyna

Audiobook „Jego Miłość jest ogniem” dostępny w katolickiej księgarni intenetowej Sklep 2RYBY.PL

Telefon:880058699
50-140 Wrocław
pl. bp. Nankiera 17a